Eucharystia – spiritus movens pobożności w myśli bł. Jakuba Alberionego
Eucharystia to centrum paulińskiego życia w Chrystusie; wokół niej koncentruje się nabożeństwo do Jezusa Boskiego Mistrza[1]. Ksiądz J Alberione[2] twierdził: „Nasza pobożność jest przede wszystkim eucharystyczna. Wszystko rodzi się jak z życiodajnego źródła z Mistrza Eucharystycznego. Tak narodziła się z Tabernakulum Rodzina Świętego Pawła, tak się wzmacnia, tak żyje, tak działa, tak się uświęca. Z Mszy Świętej, z Komunii Świętej, z adoracji eucharystycznej wszystko: świętość i apostolstwo”[3].
Centralne miejsce Eucharystii w życiu paulińskim sprawia, że
dusza paulińska to dusza eucharystyczna. Czyni wszystko «per ipsum, cum ipso et
in ipso», czerpie wszystko od Jezusa Eucharystycznego, tzn. przeżywa cały dzień
„przez Jezusa Eucharystycznego, z Jezusem Eucharystycznym, w Jezusie
Eucharystycznym, a tym samym z pomocą Jezusa Eucharystycznego”[4].
Jest to najpełniejsza, a przy tym na wskroś paulińska odpowiedź na miłość
Jezusa, którą kryje w sobie tajemnica Eucharystii.
Zdaniem Założyciela miłość wyraża się w trzech aktach: w
obecności, w jedności i w ofierze. Jezus, nie rozdzielając tych aktów, jest
obecny w Eucharystii „jako obecność realna w Najświętszym Sakramencie, jako
jedność w Komunii Świętej, jako ofiara we Mszy Świętej”[5].
Miłość Jezusa jest jedynym wyjaśnieniem tajemnicy Eucharystii[6],
a szczera miłość człowieka wierzącego w tę tajemnicę najwłaściwszą na nią
odpowiedzią[7]. W
poniższym omówieniu Mszy Świętej, Komunii Świętej i adoracji eucharystycznej
zostanie ukazane, że według ks. Alberionego ludzka odpowiedź na objawioną w
Eucharystii miłość Bożą znajduje swój najpełniejszy wyraz wówczas, gdy
poszczególne akty pobożności eucharystycznej są przeżywane według metody
drogi-prawdy-życia[8].
Msza
Święta
Msza Święta znajduje się w centrum pobożności eucharystycznej
(por. AG 9; LG 11). Jest jej początkiem i źródłem[9],
a zatem „centralnym punktem dnia”[10]
i szczytem wszystkich nabożeństw[11].
Założyciel rozumie ją przede wszystkim jako ofiarę – miłą Bogu ofiarę nowego
Przymierza[12], w
której dokonuje się nasze odkupienie. „Msza Święta jest odnawianą na naszych
ołtarzach ofiarą krzyża, gdyż tak jak na Kalwarii, tak i w naszych codziennych
Mszach Świętych jest ta sama ofiara, ten sam składa ofiarę i są te same owoce”[13].
Na Kalwarii spełniła się obietnica dana człowiekowi w raju i Maryja za
pośrednictwem swojego Syna starła głowę węża (por. Rdz 3, 5)[14].
Ta tajemnica naszego zbawienia odnawia się we Mszy Świętej; która w sposób bezkrwawy
uobecnia ofiarę krzyża. Dlatego należy przeżywać ją tak, jak przeżywali ją na
Kalwarii Maryja i św. Jan[15],
pamiętając, że jest to prawdziwa szkoła apostolstwa[16].
Założyciel przypominał, że Msza Święta jako ofiara krzyża
jest ofiarą uwielbienia, dziękczynienia, przebłagania i zjednoczenia, a więc
oddaje Bogu chwałę, wyraża Jemu wdzięczność za wielkie dzieło zbawcze,
wynagradza Mu za grzechy wszystkich ludzi i wyprasza im Bożą łaskę[17].
Jest to ofiara, która dokonawszy się raz na Kalwarii, będzie trwała nieprzerwanie
aż do skończenia świata, gdyż to Jezus Chrystus w rękach kapłana ofiaruje się
na ołtarzach całego świata i „pokazując Ojcu swoje rany, uwielbia, dziękuje,
wynagradza i prosi”[18],
a my wraz z Nim, przez Niego i w Nim składamy tę samą ofiarę[19].
Jedynym warunkiem pełnego uczestnictwa w ofierze Mszy Świętej jest bycie w
stanie łaski uświęcającej, dlatego ks. Alberione przypominał: „Żyć w łasce.
Jezus Chrystus zadośćuczynił za nas i zdobył dla nas nieskończone zasługi.
Wyrzucić grzech i uczestniczyć w Jego zasługach”[20].
Msza Święta jest źródłem wszystkich łask i wszystko można
przez nią wyprosić[21].
Jej owoce ks. Alberione dzielił na najogólniejsze, ogólne, specjalne i
szczególne[22]. Do
najogólniejszych zalicza chwałę Bożą i dobro dla Kościoła tryumfującego, oczyszczającego
się i walczącego[23]; do
ogólnych – łaski udzielane tym, którzy mają swój udział w godnym odprawieniu
Mszy Świętej (ubierają księdza, przygotowują Kościół i parametry, śpiewają i
służą do Mszy Świętej); owoce specjalne przypadają w udziale tym, w intencji
których sprawowana jest Msza Święta, zaś owoce szczególne są udziałem
celebrującego kapłana[24].
Według Założyciela poszczególne części Mszy Świętej
odpowiadają triadzie prawda-droga-życie. Podczas liturgii mszalnej Jezus
Chrystus staje przed nami najpierw jako prawda, której mamy wierzyć całym
naszym umysłem; następnie jako droga, której mamy trzymać się ze wszystkich sił
oraz jako życie, do którego mamy przylgnąć całym sercem[25].
Ksiądz Alberione wyróżniał zatem trzy następujące części Mszy Świętej: Naukę,
Ofiarę i Komunię Świętą[26].
Pierwsza część obejmuje obrzędy wstępne i liturgię słowa do wyznania wiary
włącznie. Oddaje się w niej cześć Jezusowi Chrystusowi jako Prawdzie, który
swoim słowem karmi naszą wiarę[27].
Część drugą rozpoczyna modlitwa powszechna, a kończy doksologia modlitwy
eucharystycznej «Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…». Czci się w
niej Jezusa Chrystusa Drogę, przykład Jego życia aż do śmierci na krzyżu, a
wraz z Jego Ofiarą składa się na ołtarzu ofiarę swojego życia, swoją wolę
złączoną z wolą Bożą, by naśladować Jezusa aż do śmierci i wraz z Nim cieszyć
się chwałą wieczną[28].
Jezus Mistrz jest bowiem „jedyną i pewną drogą, którą dojdziemy do Ojca i przez
którą dochodzi do Niego nasza «eucharystia»”[29].
Trzecia część rozpoczyna się modlitwą «Ojcze nasz» i obejmuje obrzęd Komunii
Świętej aż do błogosławieństwa końcowego i rozesłania. Czci się w niej Jezusa
Życie, „który w swoim Ciele i swojej Krwi dał nam pokarm niebieski
podtrzymujący, wzmacniający i udoskonalający życie naszej duszy”[30].
Gdy dusza pokrzepiona tym pokarmem na Uczcie eucharystycznej „wyraża
wdzięczność Bogu za Jego wielkie dzieło zbawcze, a przede wszystkim za Jego
Syna, Jezusa Chrystusa, wtedy sam Chrystus jako gospodarz uczty przychodzi do
niej, przyjmuje dziękczynienie i zanosi je przed Ojca”[31].
W tej części Mszy Świętej dokonuje się więc przez Chrystusa przedziwne
zjednoczenie duszy z Bogiem: Bóg w swoim Synu zstępuje do duszy i staje się z
nią jedno, a zarazem dusza przez Chrystusa otrzymuje przystęp do Boga i włącza
się w życie Boże.
Ofiara Mszy Świętej jest źródłem nowego życia w Bogu. Każdy
może czerpać z niej moc, by żyć już nie dla siebie, lecz dla Boga. Wymaga to
jednak i od nas ofiary i gotowości, by poświęcić swoją wolę dla pełnienia woli
Bożej: „Jak Jezus złożył siebie w ofierze, by wypełnić wolę Ojca, tak Msza
Święta wymaga od nas ofiary”[32].
Założyciel stanowczo twierdził, że „nie możemy zadowolić się wysłuchaniem Mszy Świętej
jak zwykli wierni, ponieważ otrzymaliśmy o wiele więcej łask (…). Jeśli nie
zjednoczymy się z Ofiarą, jeśli nie współofiarujemy siebie (…), uniżając wolę,
rezygnując ze swoich upodobań i skłonności, by złożyć z nich hołd Ojcu
Niebieskiemu, Msza Święta nie jest współcelebrowana”[33].
Współcelebrujemy Mszę Świętą wówczas, gdy na ołtarzu wraz z Ofiarą Jezusa
składamy naszą konsekrację zakonną i nasze cierpienia wynagradzające za grzechy[34].
W ten sposób współuczestniczymy w Najświętszej Ofierze i stajemy się „małymi
hostiami z Jezusem, który jest wielką hostią”[35].
Komunia
Święta
Według Założyciela Jezus daje siebie duszy różnymi drogami,
ale najbardziej uprzywilejowaną, a zarazem najzwyklejszą drogą jest Eucharystia[36].
Posługując się postacią chleba, Jezus-Hostia jednoczy się z duszą, udziela jej
łask i przywraca jej utracone siły, chociaż „gdyby przyszły czasy prześladowań,
w których nie można byłoby przystępować do Komunii Świętej, Jezus pomyślałby o
innym sposobie posilania duszy, nawet w sposób nadzwyczajny”[37].
Tymczasem to przede wszystkim „Komunia Święta prowadzi nas do Boga, a mieć
Boga, znaczy mieć łaskę, znaczy mieć Niebo na ziemi”[38].
W Komunii Świętej pod postaciami chleba i wina Jezus jest
obecny jako prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek[39].
Ksiądz Alberione uważał, że Jezus Chrystus uniżył się tu jeszcze bardziej niż
przy Wcieleniu, gdyż ukrył nie tylko swoje bóstwo, ale i człowieczeństwo:
„odrobina chleba i kropla wina po konsekracji są Chrystusem. Wiatr może unieść
cieniutką Hostię, kropla krwi, gdy spadnie, zostanie wchłonięta (…). I od tylu
wieków powtarza się to unicestwienie”[40].
W takim uniżeniu Jezus kontynuuje swoją realną obecność wśród ludzi, jednoczy
się z ludźmi i daje im siebie.
Komunia Święta, podkreślał Założyciel, jest pokarmem i życiem
duszy. Jezus Chrystus dając nam w niej swoje Ciało i Krew, daje zarazem swoją
Duszę i Bóstwo[41].
Daje też naszej duszy pociechę i siłę, by zwyciężać pokusy i trudności, chroni
ją przed śmiercią, czyli grzechem śmiertelnym, oraz gładzi popełnione przez nas
grzechy powszednie[42].
Komunia Święta jest też środkiem „wzrastania w miłości” i to „w podwójnym znaczeniu:
miłości, którą Jezus nam przynosi, dając się nam cały, a następnie miłości,
którą my niesiemy Jezusowi, przyjmując Go i jednocząc się – o ile to dla
stworzenia możliwe – z Boskim Mistrzem, z Bogiem”[43].
Założyciel przypominał, że nie jesteśmy godni Komunii z
Jezusem, gdyż dotyka nas i wewnętrznie niszczy wiele chorób duchowych. Jednak
„jeśli zwrócimy się do Jezusa, nasza dusza będzie uzdrowiona”[44].
Przez Komunię Świętą jesteśmy uzdrawiani z pychy, zazdrości, chciwości, gniewu i
wszystkich innych grzechów i słabości, jeśli tylko mamy żywą wiarę[45].
Nasza wiara jest miarą udzielanego nam przez Boga miłosierdzia. Ksiądz
Alberione mówił o tym wprost: „Przyjmujesz Jezusa i tak jak wierzysz, tak
otrzymasz; jeśli słabo wierzysz, otrzymasz mało; jeśli bardzo wierzysz,
otrzymasz dużo”[46].
Przez przyjmowanie Komunii Świętej zdobywa się najwięcej
zasług[47].
Założyciel zauważa jednak, że są Komunie Święte przyjmowane z wielką miłością,
ale są i oziębłe, przyjmowane z obojętnością[48].
Jeśli serce jest pełne miłości i ufności, może w nieskończoność czerpać z
Komunii Świętej zasługi samego Jezusa; jeśli jednak nie jest przygotowane na
przyjście Pana, nie jest w stanie przyjąć Jego łaski i nawet częste
przyjmowanie Komunii Świętej pozostanie bezowocne: „Komunia Święta sama w sobie
ma wartość nieskończoną, ale każdy bierze z niej tyle, ile potrafi. To od nas
zależy, ile weźmiemy łask, światła, zasług, świętości – sam dar jest
nieskończony (…), ale każdy bierze z niego odpowiednio do przygotowania, z
jakim go przyjmuje”[49].
Warunkiem owocnego przyjmowania Komunii Świętej jest więc,
według Autora, wiara i miłość, które budzą w duszy żywe pragnienie Boga, a
zarazem pokora, która przygotowuje Bogu miejsce w duszy[50].
Im bardziej dusza jest prosta, uboga i pokorna, tym bardziej może być ubogacona
przez Boga, który w Komunii Świętej przychodzi do niej z całym swym bogactwem.
Dusza przekonana o własnym ubóstwie będzie Go wówczas prosić: „Panie, jestem
ignorantem, Ty jesteś światłem; jestem grzesznikiem, Ty jesteś samą świętością;
jestem nędzarzem, Ty jesteś bogaty i prawdziwie dajesz”[51].
Przygotowanie do dobrego przyjęcia Komunii Świętej powinno
być według Założyciela ciągłe i zgodnie z metodą drogi-prawdy-życia angażować
serce, umysł i wolę. Składa się na nie oczyszczająca serce pokuta, czuwanie, by
nie popełnić grzechu (nawet powszedniego), a także dobre wykonywanie obowiązków
i „tego wszystkiego, czego chce ode mnie Jezus, by gdy się Go przyjmie,
przynieść Mu coś w ofierze”[52].
Przygotowanie to ks. Alberione porównał m.in. do stęsknionego oczekiwania
Symeona na przyjście Zbawiciela[53].
Takiemu oczekiwaniu towarzyszy lęk, by nie sprawić Jezusowi żadnej przykrości,
oraz różnorakie zabiegi, by się Mu jak najbardziej spodobać, choćby w
najdrobniejszych rzeczach[54].
Oczekiwanie to winno być wypełnione modlitwą i skupieniem oraz praktykowaniem
miłości, która jako akt umysłu obejmuje dobre myślenie o innych i wybaczanie
zła; jako akt serca – pragnienie dobra dla innych i wypraszanie im tego dobra
na modlitwie, jako akt woli – dobre spełnianie obowiązków swojego powołania[55].
Bezpośrednim przygotowaniem do Komunii Świętej powinien być akt wiary, akt
skruchy oraz akt „nadziei, że osiągnie się żywszą miłość do Jezusa Chrystusa”[56].
Podobnie jak w przygotowaniu do Komunii Świętej, tak i w
dziękczynieniu Założyciel zachęcał do podjęcia z entuzjazmem inicjatywy, gdyż
„pomiędzy inicjatywą duszy i łaską Jezusa kształtuje się świętość”[57].
W przynajmniej 15-minutowym akcie dziękczynienia[58],
który jednak nie powinien kończyć się wraz z opuszczeniem kaplicy, liczą się ponadto,
zdaniem ks. Alberionego, nie tyle formuły modlitw, ile szczerość naszych słów,
toteż siostrom, które wyrażały swoje zakłopotanie, że nie wiedzą, o czym
rozmawiać z Jezusem po Komunii, Świętej odpowiadał: „Czyżby? To z
zaprzyjaźnioną siostrą, z koleżanką z nowicjatu masz tyle do omówienia, a z
Jezusem nic? Jezusowi można powiedzieć wszystko z jeszcze większym zaufaniem,
nawet to, że buty cisną!”[59].
Jako najpożyteczniejszą metodę odprawiania dziękczynienia
Założyciel polecał metodę drogi-prawdy-życia. Dziękczynienie polega wówczas na
adoracji Jezusa Prawdy, Drogi, Życia i łączy nas z Jezusem we wszystkich
naszych władzach: umyśle, woli, sercu. Adorując Jezusa Prawdę, wzbudza się akt
wiary i uznaje się realną obecność Jezusa w Komunii Świętej, uznaje się Go
Autorem każdej Prawdy, Mądrością Ojca i naszym Mistrzem, dziękuje się Mu za
Jego nauczanie, prosi się o świętość umysłu (sądów, rad, decyzji, pamięci).
Adorując Jezusa Drogę, dziękuje się Mu za przykład Jego życia i wzbudza się akt
żalu, że nie zawsze szliśmy za Jego przykładem, oraz akt nadziei, że otrzymamy
łaskę, by doskonale wypełnić Jego wolę i naśladować Go zwłaszcza w tych
cnotach, w których najbardziej niedomagamy; prosi się zarazem o uświęcenie
woli. Adorując Jezusa Życie, uznaje się Go za źródło życia i łaski, dziękuje
się Mu za ustanowione sakramenty i obfitość przekazywanych w nich łask, wzbudza
się akt miłości i prosi się o uświęcenie serca[60].
Działanie Komunii Świętej trwa według Założyciela tak długo,
jak długo o niej pamiętamy. Może trwać nieustannie, choćby nawet nie było
możliwe codzienne uczestnictwo w Eucharystii: „Matki rodzin przyjmują Komunię
Świętą czasem tylko w niedzielę, ale mają tak żywą wiarę, taką delikatność
sumienia, tak wielką siłę, że postępują naprzód w ciszy, z uśmiechem na ustach,
wśród wielu trudności. Kto je podtrzymuje? Ten sam Jezus Eucharystyczny, który
podtrzymywał męczenników”[61].
Takie łaski winny też czerpać z Komunii Świętej wszystkie osoby konsekrowane:
„Dusza zakonna, nawet jeśli jest smutna, zmęczona, pognębiona wieloma rzeczami,
gdy przystępuje do Komunii Świętej, wzmacnia się. Eucharystia wznosi światło,
siłę, radość, odwagę, łaskę, świętość, ale trzeba ją przyjmować umysłem, wolą i
sercem”[62].
Komunia Święta pozwala na najściślejsze zjednoczenie duszy z
Jezusem[63].
Dusza, która to rozumie, przystępuje do Komunii Świętej, nie myśląc o niczym
innym, jak tylko o Jezusie; nie pragnąc niczego innego, jak tylko Jezusa i nie
dążąc do niczego innego, jak tylko, by pełnić Jego wolę[64].
Pełnia Komunii to zjednoczenie umysłu, woli i serca z Jezusem Chrystusem, a w
Nim zjednoczenie duszy z Bogiem[65].
Zjednoczenie umysłu rodzi przemianę ludzkiego sposobu myślenia, sądzenia i
rozumienia życia i wieczności na sposób Boży, czyli tak jak myśli i sądzi Jezus
Chrystus; zjednoczenie woli uzdalnia nas do praktykowania cnót, których
przykład dał nam Jezus Chrystus, a zjednoczenie serca rodzi wzrost w łasce
Chrystusa. To jest celem Komunii Świętej, gdyż „obecność sakramentalna Jezusa w
nas nie będzie długa, ale pozostanie w nas Jego łaska, pozostanie Trójca
Święta: «Przybędziemy do niego i będziemy u niego mieszkać» (J 14, 23)”[66].
Adoracja
eucharystyczna
Uprzywilejowanym czasem spotkania uczniów Jezusa z Boskim
Mistrzem, a także czasem ich dojrzewania do pełni doskonałości w Chrystusie
jest, według bł. Jakuba Alberionego, godzina adoracji Najświętszego Sakramentu[67].
Odprawiana według metody drogi-prawdy-życia jest przedłużeniem Komunii Świętej,
a zarazem przygotowaniem umysłu, woli i serca do następnego przyjęcia
Jezusa-Hostii[68]. Z
tego względu zawiera się w niej tajemnica powodzenia i skuteczności nie tylko
pracy duchowej, ale też wszystkich podejmowanych działań, także inicjatyw
apostolskich: „Wszystko z Tabernakulum, nic bez Tabernakulum”[69].
Według Założyciela codzienna adoracja jest niezbędna dla
każdego członka Rodziny Świętego Pawła – nie tylko dla członków instytutów
zakonnych i świeckich, ale także dla Współpracowników Paulińskich[70],
gdyż „jest wiele rzeczy, których nie zrozumie się inaczej, jak tylko przed
Tabernakulum”[71].
Ksiądz Alberione uważał też, że zaniedbywanie adoracji prowadzi do stopniowej
utraty ducha paulińskiego[72].
To adoracja uzdalnia nas bowiem do podjęcia nawet najbardziej niebezpiecznych i
najtrudniejszych zadań[73].
Bez niej nie podoła się obowiązkom życia paulińskiego, które jest narażone na
wiele niebezpieczeństw i przeciwności[74].
Znamienny jest w tym kontekście fakt, że wyprawiając z trudną misją w drogę
jednego z paulistów, Założyciel powiedział mu na pożegnanie: „Mam większe
zaufanie do twoich adoracji niż do twoich zdolności”[75].
Wyjaśniając, czym jest adoracja Najwiętszego Sakramentu w
życiu paulińskim, Założyciel porównuje ją do spotkania z Jezusem, które
przebiega na wzór spotkań opisanych w Ewangelii: wizyta Jana i Andrzeja u
Jezusa (por. J 1, 35-39), odwiedziny pasterzy u żłóbka (por. Łk 2, 15-20),
nocna rozmowa Jezusa z Nikodemem (por. J 3, 1-21), Jego spotkanie z Samarytanką
(por. J 4, 7-26), z Zacheuszem (por. Łk 19, 1-10), Jego rozmowa przed męką z
Filipem i z innymi apostołami (por. J 14, 1-16, 33). Spotkanie z Jezusem zawsze
przemienia człowieka, napełnia „światłem, pociechą, łaską, radością,
wytrwałością, świętością”[76].
Powinno zatem stać się „sercem dnia”[77].
Stawiając za wzór adoracji spotkania pierwszych uczniów z
Jezusem, Założyciel przestrzegał przed niebezpieczeństwem formalizmu w naszych
adoracyjnych spotkaniach z Nim[78].
Adoracja nie polega na odmówieniu określonych modlitw, wypełnieniu pewnego
zestawu praktyk religijnych, lecz jest właśnie spotkaniem z najdroższą nam
osobą – z Jezusem Mistrzem, który tak jak kiedyś chodził po ziemi, tak dziś, aż
do skończenia świata, obecny jest pośród nas w Tabernakulum[79].
Kto szuka Jezusa, znajdzie Go na adoracji Najświętszego Sakramentu[80].
Tu stworzenie spotyka się ze Stwórcą, uczeń z Boskim Mistrzem, chory z Lekarzem
dusz, ubogi zwraca się do Bogatego, słaby do Wszechmogącego, spragniony pije ze
Źródła, kuszony znajduje Ratunek, ślepy Światło, głupi Mądrość, zagubiony
Drogę, przyjaciel prawdziwego Przyjaciela, oblubienica Oblubieńca duszy,
strapiony Pocieszyciela, młody człowiek orientację w życiu[81].
Adoracja pozwala wypowiedzieć przed Jezusem wszystko: „Są niepokoje i
cierpienia, są słabości i potrzeby, których nie ujawnia się nigdy, nikomu, lecz
Jezusowi można wyjawić wszystkie”[82].
Pozwala też usłyszeć Jego słowa: „Ile natchnień! Ile światła! Jezus mówi: mówi
i upomina; mówi i zaprasza; mówi i pociesza; mówi i oświeca; mówi i dodaje
odwagi. Jego słowa fascynują i ogarniają duszę. O żeby wszyscy pojęli ten dar!”[83].
Aby wyrazić, jakiego zaszczytu dostępuje się na adoracji, ks.
Alberione porównywał ją do trzymania straży honorowej przy Najświętszym
Sakramencie, a dusze adorujące Jezusa nazywa Jego „gwardią honorową”[84].
Przypominał też, że to wielki zaszczyt dla duszy być dopuszczoną do samego Boga[85],
a dobrze odprawiane adoracje uważał za preludium tych kontemplacji, które
kiedyś staną się naszym udziałem w niebie[86].
Całą wieczność będziemy tak adorować Boga, ale „na ziemi jesteśmy tak
ograniczeni, że nawet nie rozumiemy, iż to prawdziwe szczęście; jesteśmy zbyt
ociężali, skłonni do złego”[87].
Adoracja paulińska, podobnie jak cała pobożność paulińska,
oparta jest na metodzie drogi-prawdy-życia[88].
Jest to metoda, która „daje duszy całego Jezusa: Jego naukę, Jego cnotę, Jego
łaskę”, a zarazem „prowadzi do Jezusa całą duszę: umysł, wolę i serce”[89].
Adoracja według tej metody jest potrójnym aktem czci dla Jezusa Mistrza: aktem
umysłu, aktem woli i aktem serca[90].
Składa się zatem z trzech części: lektury, rachunku sumienia i wypraszania
potrzebnych nam łask[91].
Ich kolejność w uzasadnionych przypadkach może być zmieniona[92],
ale zasadniczo jest następująca:
W pierwszej części adoracji zgłębia się prawdy umacniające
naszą wiarę, posługując się np. lekturą Pisma Świętego lub inną lekturą duchową[93].
Założyciel przestrzegał jednak, że „90 procent książek z ascetyki nie prowadzi
do prawdziwej ascetyki, do prawdziwej pobożności”[94]
i zalecał czerpanie wiedzy z zakresu duchowości wprost ze źródła Bożej prawdy,
jakim jest słowo Boże[95].
Czytanie Ewangelii uważał za najważniejszą i najpożyteczniejszą lekturę duchową[96],
najlepsze wprowadzenie w naśladowanie Chrystusa[97]
i uprzywilejowany środek do zdobycia daru pobożności[98],
gdyż każde słowo i każdy czyn Boskiego Mistrza nie tylko oświeca umysł, ale też
zawiera specjalną łaskę, ułatwiającą praktykowanie tego, o czym się czyta[99].
W ten sposób kształtuje się w Chrystusie i przyjmując Jego naukę, oddaje Mu
cześć umysł[100], a
zarazem kieruje się ku najwyższej doskonałości wola i serce[101].
Ewangelia, twierdził Założyciel, „jest zawsze najlepszą książką ascetyczną i
najlepszym modlitewnikiem”[102].
W tej części adoracji można też tylko rozmyślać nad życiem
Jezusa, tajemnicami Różańca itp.[103]
Również w ten sposób zdobywa się mądrość, wiedzę naturalną i nadprzyrodzoną,
zwłaszcza poznanie obowiązków swojego stanu, poznanie Boga i poznanie dusz.
Rozmyślanie to przez akt wiary przygotowuje podobnie jak lektura duchowa do
oglądania Boga w niebie[104].
Druga część adoracji, zwana przez Założyciela „drogą”[105],
jest czasem zastanowienia się nad własnym postępowaniem, nad tym, jak żyjemy[106].
Punktem odniesienia w tej refleksji ma być osoba Jezusa Chrystusa i Jego
nauczanie przekazane w Ewangelii[107].
W adoracyjnym rachunku sumienia chodzi zwłaszcza o to, by stwierdzić, „czy
żyjemy naszym duchem: w Chrystusie Drodze, Prawdzie i Życiu”[108].
Założyciel przypominał: „Nie porównujmy się z innymi! Jeśli będziemy porównywać
się z innymi, łatwo wpadniemy w pychę i w próżność. Mamy porównywać się nie z
innymi, lecz z Jezusem, z Ewangelią, ze słowami Pana, zwłaszcza z
błogosławieństwami”[109].
Rachunek sumienia w czasie adoracji
powinien obejmować, według Założyciela, zdanie Bogu sprawy z otrzymanych od
Niego darów, żal za popełnione grzechy i niewierności oraz postanowienie
poprawy. Gdy jest odprawiany w ten sposób, staje się duchową spowiedzią: „Czym
jest rachunek sumienia? Jest duchową spowiedzią. Tak jak są dwa rodzaje
Komunii: sakramentalna i duchowa, tak też jest spowiedź sakramentalna, podczas
której otrzymuje się rozgrzeszenie i pokutę, oraz spowiedź duchowa, podczas
której wyznajemy przed Bogiem nasze braki i otrzymujemy przebaczenie nie
sakramentalnie, lecz przez miłosierdzie”[110]. Dopełnieniem tego aktu adoracji
jest złożenie Jezusowi jakiejś ofiary ze swej woli, oderwanie się od czegoś
(np. od pychy, jakiegoś kaprysu czy złego przyzwyczajenia), tak aby jak trzej
królowie wrócić z adoracji „inną drogą”[111].
Część trzecia adoracji jest wielbieniem Boga sercem przez
modlitwę, np. modlitwę brewiarzową, Różaniec, Drogę krzyżową lub inną[112].
Jeśli w to uwielbienie Boga człowiek wkłada całe serce, przynosi ono jemu
samemu radość i duchową pociechę, którą tylko w modlitwie można znaleźć[113].
W tej części adoracji Założyciel polecał przedstawić Bogu przez Jezusa
wszystkie sprawy, modlić się o wszystkie potrzebne łaski dla siebie i dla
Kościoła, a zwłaszcza dla Rodziny Świętego Pawła: „o świętość dla każdego, o
pilność w nauce, o wspaniałomyślność w apostolstwie”[114].
Dzięki modlitwie dusza wzrasta w łasce, wzmacnia się i ożywia jej życie duchowe[115].
Modlitwa to „wszechmoc Boga oddana na służbę człowiekowi pokornemu i ufającemu”[116].
Gdy jest pokorna, ufna i wytrwała, otrzyma się zgodnie z obietnicą Jezusa
wszystko, o co się prosi[117],
a bardzo wiele łask otrzymuje się, nawet nie poprosiwszy o nie[118].
Pokorna modlitwa zostawia jednak Panu Bogu wolność działania, toteż na
zastrzeżenia, że nie zawsze jest się wysłuchanym na modlitwie, ks. Alberione
odpowiadał Siostrom Uczennicom: „Nie plećcie głupstw. Może to, o co
prosiłyście, nie było potrzebne, ale żadna dobra modlitwa nie zostaje
niewysłuchana. Jeśli Bóg nie daje nam tego, o co prosimy, to żeby przekazać nam
dobra pożyteczniejsze dla nas”[119].
Chociaż Założyciel przywiązywał wielką wagę do tego, by w
Rodzinie Świętego Pawła adoracja była odprawiana według powyższego schematu, to
jednak widział też możliwość odstąpienia od niego, gdy cel adoracji, jakim jest
zjednoczenie duszy z Bogiem i wejście w intymny z Nim kontakt, może zostać
osiągnięty bezpośrednio, tj. bez udziału szczegółowej metody. Zachęcał więc Córki Świętego Pawła do otwarcia się
na dar kontemplacji
wlanej: „Odczuwacie miłość do Jezusa? Radość z przynależenia
do Niego? Nie mnożenie modlitw, lecz to jest prawdziwą pobożnością. (…) Czasem
Jezus w czasie medytacji lub adoracji Najświętszego Sakramentu przyciąga do
siebie duszę w szczególny sposób, dusza czuje się ogarnięta przez Jezusa,
czuje, że musi być Jego, czuje się zjednoczona i z jednej strony mówi, a z
drugiej słucha Jezusa. Pójść wówczas za tym wewnętrznym poruszeniem wlanym
przez Ducha Świętego, nie bać się, że odbiega się zbytnio od wytyczonych reguł.
Mieć pewność, że pobożność jest prawdziwa, gdy prowadzi zawsze do codziennych
obowiązków”[120].
Adoracja polega bowiem na intymnej komunikacji z Jezusem,
która według Założyciela może przebiegać jako modlitwa myślna i wtedy wymaga
odpowiedniej metody, ale może też być modlitwą kontemplacyjną, modlitwą
czystego serca[121].
Wówczas jej istotą jest sama miłość, milczą nawet myśli, dusza słucha i kocha,
poddając się całkowicie Bogu[122].
Wejście w taką komunikację z Bogiem stanowi o odprawieniu godziny adoracji, nie
zaś sam sposób, który do tej komunikacji prowadzi[123].
Założyciel przyznawał, że nie wszystkie dusze kochają Boga miłością
wystarczająco czystą i wolną od braków, dlatego z trudem przychodzi im wejść w
ten intymny kontakt z Bogiem. Zapewniał jednak, że wierne odprawianie adoracji
doprowadzi z czasem do takiego oczyszczenia serca, iż jedynym uczuciem, które
będzie je przepełniać stanie się miłość Boga, a wszystkie inne uczucia zostaną
tej miłości podporządkowane[124].
Gdy osiągnie się ten najwyższy stopień zjednoczenia z Bogiem, Chrystus będzie
żył w duszy, a dusza w Nim i całe życie stanie się nieustanną adoracją Boga[125].
Ks. Ryszard Tomaszewski
[1] Por. J. Alberione, La primavera
paolina. L’«Unione Cooperatori Buona Stampa» dal 1918 al 1927, red. R. F. Esposito, Roma 19833, s. 183.
[2]
Ksiądz Jakub Alberione – Założyciel pięciu zgromadzeń zakonnych, czterech
instytutów świeckich oraz bractw i stowarzyszeń katolickich, które tworzą
Rodzinę Świętego Pawła. Urodził się 4.04.1884 w San Lorenzo di Fossano
(Włochy), zmarł w Rzymie 26.11.1971, został beatyfikowany przez Jana Pawła II
27.04.2003 – por. D. B. Spoletini, Jakub
Alberione Apostoł nowych czasów, tłum. W. Wiśniowski, Częstochowa 20032;
J. Alberione, Myśli, tłum. R. M. Tomaszewski, Częstochowa 2003, s.
193-197.
[3] J.
Alberione, Ut perfectus sit homo dei,
red. Centro di Spiritualità Paolina,
Cinisello Balsamo 1998, s. 223; por. J. Alberione, Carissimi in San Paolo. Lettere, articoli, opuscoli, scritti inediti di
don G. Alberione 1933-1969, red. E. F. Esposito, Roma 1971, s. 1371-1372.
[4] J. Alberione, Alle Pie Discepole del Divin Maestro, t. I, Roma 1986, s. 273.
[5] J. Alberione, È necessario pregare sempre, t. II, Alba 1940, s. 154.
[6] Por.
tamże.
[7]
„Kochajmy Eucharystię: jako ofiarę, jako Komunię, jako realną obecność. Nasze
serce jako tabernakulum Jezusa Chrystusa musi być centrum miłości” – J.
Alberione, Ritiri mensili, t. I, Alba – Roma – Messina 1934,
s. 50.
[8] Por.
R. M. Tomaszewski, Ewangelizacja Europy i
świata w epoce mass-mediów – duchowość paulińska ks. Jakuba Alberione, w: Duchowość Europy, red. S. Urbański, M. Szymula, Warszawa 2001, s.
376-377.
[9] Por. J. Alberione, Appunti di
meditazioni, dz. cyt., s. 58.
[10] J. Alberione, Paolo Apostolo,
dz. cyt., s. 30.
[11] Por. J. Alberione, Ipsum audite,
t. II, dz. cyt., s. 71.
[12] Por. J. Alberione, È necessario
pregare, dz. cyt., s. 123.
[13] J. Alberione, Alle Pie Discepole,
t. I, dz. cyt., s. 284; por. È necessario pregare, dz. cyt., s. 123-124;
J. Alberione, Maria Regina, dz. cyt., s. 51; Ut perfectus, dz.
cyt., s. 232.
[14] Por. J. Alberione, Ut perfectus, dz. cyt., s. 234.
[15]
„Byli tam także nieprzyjaciele Jezusa i wielu gapiów. Tak bywa i dziś” – J. Alberione, Per un
rinnovamento, dz. cyt., s. 50; por. J. Alberione, Spiritualità paolina,
dz. cyt., s. 400.
[16] Por. J. Alberione, Maria Regina, dz.
cyt., s. 52.
[17] Por. J. Alberione, È necessario
pregare, dz. cyt., s.124-128; J. Alberione, Ut perfectus, dz. cyt.,
s. 232.
[18] J. Alberione, Le preghiere,
dz. cyt., s. 37.
[19] Por. tamże, s. 38.
[20] J. Alberione, Carissimi, dz.
cyt., s. 1419.
[21] Por. J. Alberione, Ut perfectus,
dz. cyt., s. 231.
[22] Por. tamże, s. 232; J. Alberione, Maria
Regina, dz. cyt., s. 101.
[23]
„Msza Święta napełnia radością całe niebo i zyskuje nam modlitwy aniołów i
świętych. Msza Święta niesie ulgę (…) duszom, które cierpią z powodu opóźniającego
się wejścia do nieba, i zapewnia nam ich przyjaźń. Msza Święta jest wielką mocą
i ostoją Kościoła” – J. Alberione, Ut perfectus, dz. cyt., s. 235.
[24]
Założyciel zaznaczał jednak, że udział kapłana w owocach Mszy Świętej jest
proporcjonalny do jego osobistego przygotowania i dziękczynienia, które winny
obejmować akt wiary, nadziei i miłości – por. tamże, s. 238-239.
[25] Por. J. Alberione, Le preghiere,
dz. cyt., s. 38; J. Alberione, Modlitewnik, dz. cyt., s. 41.
[26] Por. J. Alberione, Ut perfectus,
dz. cyt., s. 233; R. M. Tomaszewski, Trzy
części Mszy Świętej, w: „Dzień Pański”
(2011) 19, s. 4.
[27] Por. J. Alberione, Le preghiere,
dz. cyt., s. 37.
[28]
Przyszła chwała będzie proporcjonalna do tego, w jakim stopniu umarliśmy dla
siebie, by żyć dla Boga, zgodnie z Jego wolą – por. J. Alberione, Ut perfectus, dz. cyt., s.
234.
[29] J. Alberione, Le preghiere,
dz. cyt., s. 36.
[30] J. Alberione, È necessario
pregare, dz. cyt., s. 133.
[31] R.
Czajkowska, Duchowość zakonna Uczennicy Boskiego Mistrza w pismach księdza
Jakuba Alberione Założyciela Rodziny Paulińskiej, Bydgoszcz 2005, s.
193.
[32] J. Alberione, Alle Pie Discepole,
t. IV, dz. cyt., s. 165.
[33] J. Alberione, Spiritualità
paolina, dz. cyt., s. 400.
[34] „Każdy grzech jest samozaspokojeniem
człowieka i tylko samowyniszczenie może go wynagrodzić” – Ut
perfectus, dz. cyt., s. 233. Od przełożonych Założyciel wymagał nie tylko
ofiary z codziennych cierpień, ale także ofiary z życia. Mówił np.: „Oto urząd
przełożonej lub powołanie – w szerokim tego słowa znaczeniu – na przełożoną to
powołanie do takiej ofiary, to powołanie do poświęcenia, nie powołanie do
zaszczytów, lecz powołanie, które niesie ze sobą poświęcenie (…). Nie moja
wygoda, nie to, co mi się podoba, lecz to, co odda wiecej chwały Bogu i więcej
korzyści siostrom. (…) Zobaczycie, że gdy w tym duchu wysłuchacie Mszy Świętej,
przyjdzie wam wiele nowych myśli, Pan da wiele natchnień, których wcześniej się
nie miało” – J. Alberione, Alle Pie Discepole, t. I, dz. cyt., s. 286.
[35]
Tamże, t. XIV, dz. cyt., s. 152; por. J. Alberione, Alla sorgente, dz. cyt., s. 71.
[36] Por. J. Alberione, Haec meditare, t. V, dz. cyt., s. 89-90.
[37]
Tamże, s. 90.
[38] J. Alberione, È necessario
pregare, dz. cyt., s. 105.
[39] Por. J. Alberione, Sacerdote, dz.
cyt., s. 111.
[40]
Tamże, s. 120.
[41] Por. J. Alberione, Carissimi, dz.
cyt., s. 1389.
[42] Por. J. Alberione, È necessario
pregare, dz. cyt., s. 106.
[43] J. Alberione, Alle Pie Discepole,
t. I, dz. cyt., s. 283.
[44] J. Alberione, Don Alberione alle
Apostoline. Raccolta, dz. cyt., s. 24.
[45] Por.
tamże.
[46]
Tamże, s. 25.
[47] Por. J. Alberione, Haec meditare,
t. V, dz. cyt., s. 91.
[48] Por. J. Alberione, Don Alberione alle
Apostoline. Raccolta, dz. cyt., s. 32.
[49] J. Alberione, Haec meditare,
t. V, dz. cyt., s. 92; por. J. Alberione, È necessario pregare, dz.
cyt., s. 101.
[50] Por. tamże.
[51] J. Alberione, Haec meditare,
t. V, dz. cyt., s. 97.
[52] Tamże, s. 96.
[53] Por.
tamże, s. 98.
[54]
Założyciel podał Córkom Świętego Pawła następujące przykłady: usłużyć
wpółsiostrze, zrezygnować z drobnej wygody (np. z oparcia, z wyciągnięcia czy
skrzyżowania nóg), zachować się godnie przy stole, słuchać uważnie, zabrać głos
jako ostatnia, wprowadzić do rozmowy budujący temat, gdy schodzi ona na złe
tory – por. tamże, s. 100.
[55] Por. J. Alberione, Alle Pie Discepole,
t. I, dz. cyt., s. 283.
[56] J. Alberione, Carissimi, dz.
cyt., s. 1188.
[57] J. Alberione, Haec meditare,
t. V, dz. cyt., s. 101.
[58] Por. J. Alberione, Carissimi, dz.
cyt., s. 1391.
[59] J. Alberione, Haec meditare,
t. V, dz. cyt., s. 101.
[60] Por. J. Alberione, È necessario
pregare, dz. cyt., s. 112-114.
[61] J. Alberione, Haec meditare,
t. V, dz. cyt., s. 93.
[62]
Tamże, s. 91.
[63] Por. J. Alberione, Alle Pie Discepole,
t. I, dz. cyt., s. 96.
[64] Por. J. Alberione, Ritiri mensili,
dz. cyt., s. 69-70.
[65] Por. J. Alberione, Alle Pie Discepole,
t. IX, dz. cyt., s. 75; Carissimi, dz. cyt., s. 1187.
[66] È necessario pregare, dz. cyt., s. 114.
[67] Por. Abundantes divitiae, dz. cyt., s. 80; Ut perfectus, dz. cyt., s. 261.
[68] Por.
Carissimi, dz. cyt., s. 1411; M.
S. Michalak, Adoracja eucharystyczna głównym środkiem uświęcenia w Rodzinie
Świętego Pawła według pism bł. Jakuba Alberione, Warszawa 2009 (mps, Uniwersytet
Kardynała Stefana Wyszyńskiego), s.
73-85.
[69] Ut
perfectus, dz. cyt., s. 259.
[70] Do
Sióstr Uczennic Założyciel zwrócił się nawet z prośbą: „Uformujcie sobie współpracowników
i współpracownice w adoracji. W domach, gdzie jest to możliwe, w czasie
adoracji obok was mogłyby być osoby świeckie” – Alle Pie Discepole, dz.
cyt., t. VIII, s. 342; por. Vademecum, dz. cyt., s. 88.
[71] Prediche del Primo Maestro, t. II, dz. cyt., s. 19.
[72] Por. Prediche del Primo Maestro,
t. III, dz. cyt., s. 48-49. „Powołania, które w pewnym momencie się
chwieją, zaczynają opuszczać się w życiu zakonnym, męczyć się, to dusze, które
nie nauczyły się wystarczająco praktyki rachunku sumienia, medytacji i
adoracji” – tamże, s. 60.
[73] Por.
Alle Pie Discepole, t. I, dz. cyt., s. 354-355; Ut perfectus, dz.
cyt., s. 223.
[74] Por.
tamże, s. 264.
[75] D.
B. Spoletini, Ks. Jakub Alberione
głosiciel Ewangelii, tłum. W. Wiśniowski, Częstochowa 2003, s. 72.
[76] Ut
perfectus, dz. cyt., s. 260.
[77]
Tamże, s. 265.
[78] Por.
tamże.
[79] Por.
Predicazione
sulla visita al SS.mo Sacramento, (mps, Archiwum Córek Świętego Pawła w Rzymie), s. 459; Per
un rinnovamento, dz. cyt., s. 54; Abundantes divitiae, dz. cyt., s. 83.
[80] Por. È necessario pregare, dz.
cyt., s. 158.
[81] Por. Ut perfectus, dz. cyt., s.
260-261; Le preghiere, dz. cyt., 68; Modlitewnik, dz. cyt., s.
64.
[82] È necessario pregare, dz. cyt., s. 160; por. Esercizi e meditazioni, dz. cyt., s.
269.
[83] È necessario pregare, dz. cyt., s. 161. W jednej z medytacji dla Sióstr
Uczennic Założyciel podał jako przykład nauczyciela, który odkąd pomimo wielu
obowiązków zaczął odprawiać adoracje, wyjaśniał w szkole lekcje w sposób jasny
i prosty, a otrzymywał do tego światło podczas spotkania z Jezusem – por. Alle Pie Discepole, t. I, dz. cyt., s. 319.
[84] È necessario pregare, dz. cyt., s. 156.
[85] Por. tamże, s. 156-157.
[86] Por. Prediche del Primo Maestro,
t. II, dz. cyt., s. 18.
[87] Ipsum audite, dz. cyt., s. 66.
[88] Por. Carissimi, dz. cyt., s. 778.
[89] È necessario pregare, dz. cyt., s. 162.
[90] Por. Per un rinnovamento, dz.
cyt., s. 53-54.
[91] Por. Alla sorgente, dz. cyt., s.
42; Spiritualità paolina, dz. cyt., s. 396.
[92] Por. Ut perfectus, dz. cyt.,
s. 262.
[93] Por. Carissimi, dz. cyt., s. 164; Ipsum
audite, dz. cyt., s. 67.
[94] Alle Pie Discepole, t. VIII, dz. cyt., s. 289.
[95] Por. Considerate la vostra vocazione,
dz. cyt., s. 383.
[96] Por. Donec formetur, dz. cyt., s.
92; Per un rinnovamento, dz. cyt., s. 21.
[97] Por. Carissimi, dz. cyt., s. 1155.
[98] Por. Alle Pie Discepole, t. II,
dz. cyt., s. 65.
[99] Por. Carissimi, dz. cyt., s. 1155;
Anima e corpo, dz. cyt., s. 67.
[100] Por. Alle Pie Discepole, t. IX,
dz. cyt., s. 393.
[101] Por. Ut perfectus, dz. cyt.,
s. 336.
[102] Alle Pie Discepole, t. IV, dz. cyt., s. 174.
[103] Por. Per un rinnovamento, dz.
cyt., s. 54.
[104] Por. È necessario pregare, dz.
cyt., s. 162-163.
[105] Tamże, s. 164.
[106] Por. Alle Pie Discepole, t. XI,
dz. cyt., s. 258.
[107] Por. Sequela di Cristo, dz. cyt.,
s. 22.
[108] Alle Pie Discepole, t. XI, dz. cyt., s. 165.
[109]
Tamże, s. 256.
[110] Haec meditare, t. IV, dz. cyt., s. 22; por. Alle Pie Discepole, t. VI, dz.
cyt., s. 256-257; Alle Suore di Gesù Buon Pastore, t. VII, dz. cyt., s.
119-120. Założyciel przypominał, że jeśli żal za grzechy jest
doskonały, zmazuje nawet grzechy ciężkie, chociaż pozostaje obowiązek wyznania
ich w sakramencie pokuty przy najbliższej możliwej okazji – por. Haec meditare, t. IV, dz. cyt., s. 206.
[111] Per un rinnovamento, dz. cyt., s. 55.
[112] Por. Donec formetur, dz.
cyt., s. 78.
[113] Por. Haec meditare, t. V, dz. cyt.,
s. 122.
[114] Per un rinnovamento, dz. cyt., s. 55.
[115] Por. Haec meditare, t. V, dz.
cyt., s. 106
[116] Carissimi, dz. cyt., s. 1158.
[117]
Por. tamże, s. 1400-1401.
[118]
„Dopiero na Sądzie poznamy ojcowską, a nawet macierzyńską troskę, którą otacza
nas Pan” – Ipsum audite, dz. cyt., s. 41.
[119] Tamże, s. 40.
[120] Prediche del Primo Maestro, t. VI, dz. cyt., s. 204.
[121]
Por. tamże.
[122]
S. Urbański stwierdza, że milczenie prowadzi do kontemplacji eucharystycznej, a
kontemplacja do milczenia – por. S. Urbański, Modlitwa kontemplacji źródłem
świętości człowieka, w: Homo orans, red. J. Misiurek, J. M. Popławski, Lublin 2000, s. 240.
[123] Por. Prediche del Primo Maestro,
t. III, dz. cyt., s. 23-24.
[124]
Por. Haec meditare, t. V, dz. cyt., s. 107. „Trzeba nam prosić Boga o
wielką czystość miłości. Czyściec będzie długi proporcjonalnie do braków, jakie
będzie jeszcze miała nasza miłość” – tamże.
[125] Por. Ut perfectus, dz. cyt.,
s. 266.
Komentarze
Prześlij komentarz